02 lut

Wspomnienie o Stefanie Dembińskim


Pana Stefana poznałem tuż przed zakupem pałacu w Borkowicach. Spotkanie zaaranżowała znajoma, zapoznana przez internet miłośniczka zabytkowych obiektów – Kasia. Spotkaliśmy się we trójkę w kawiarni na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, był rok 2006. Pan Stefan był wtedy ostrożnym rozmówcą. Słuchał uważnie, jego wypowiedzi zawierały wiele sceptycyzmu i żalu co do stanu pałacu.

Z czasem zaprzyjaźniliśmy się w szczególny sposób. Właściwie to połączyła nas idea odrestaurowania pałacu. Opowiadał o swoim dzieciństwie, o życiu w Borkowichach przed wybuchem wojny, o zabawach w parku, o księdzu Janie Wiśniewskim – którego znał osobiście. Propozycję objęcia funkcji członka Rady Fundacji „A Jednak” potraktował bardzo poważnie. Zawsze z niecierpliwością słuchał informacji na temat postępów, podejmowanych działań i ich efektów – najczęściej mizernych. Uczestniczył w spotkaniu z Marszałkiem Województwa, pomagał redagować pisma do Wojewody.

Co najmniej dwukrotnie otrzymałem burę od Stefana Dembińskiego. Raz, gdy ogarnęły mnie wątpliwości czy to co robię nie staje się bardziej szkodliwe dla borkowickiego pałacu niż korzystne. To było wtedy, gdy relacje zarówno ze środowiskiem konserwatorskim jak i administracją samorządową szczebla powiatowego stały się co najmniej szorstkie. Po raz drugi, gdy usilnie starano się postawić mi zarzuty karne działania na szkodę pałacu w Borkowicach, a mnie ogarnęły wątpliwości co do sensu dalszego działania. Nie zgodził się z faktem mojego odejście z zarządu fundacji – jako działania dla dobra pałacu. Za każdym razem informowany o kolejnych „batach”, Pan Stefan kwitował „prawda musi zwyciężyć” – to stwierdzenie miało zamykać wszystkie wątpliwości. W sumie prawda, nad czym tu się rozczulać..

Stefan Dembiński był szlachetnym człowiekiem. Nigdy nie dawał odczuć że jest z innej gliny, błękitnej krwi czy wszelkich innych substancji jakie składają się na to, kim jesteśmy. Przy nim sprawy stawały się oczywiste, nie wymagające konsultacji. Utracił część swej oczywistej energii, gdy zabrakło Pani Krystyny. Nie doczekał odzyskania świetności pałacu w Borkowicach, mimo że zapewniał mnie że tak będzie. Ale.. nie doczekał też upadku pałacu. Dla Stefana Dembińskiego szklanka pozostawała do połowy pełna, a pałac w Borkowicach nadal stoi..

Niech spoczywa w pokoju.

JW (Nomad)


Filed under: Bez kategorii

Sorry, comments for this entry are closed at this time.